Wróżenie to nie czary – czyli o zawiłościach prawnych umowy z wróżką

Z uwagi na nieostrość definicyjną pojęć ustawowych niejednokrotnie zapewne łatwiej wróżce przewidzieć przyszłość niż odgadnąć czy zawierana z klientem umowa jest umową o dzieło czy umową świadczenia usług, traktowaną jak umowa zlecenia. Rzeczywiście nie jest to proste a z uwagi na kwestię różnic w oskładkowaniu tych umów może mieć to ważkie konsekwencje.

 

Cechą charakterystyczną umowy o dzieło jest powstania konkretnego i namacalnego dzieła. Przy umowie o dzieło ważny jest rezultat, a przy zleceniu staranne działanie.

Staranne działanie wróżki

Oczywiście idąc do wróżki płaci się za to, że wróżbę się otrzyma a nie, że osoba z darem jasnowidzenia podejmie próbę wróżenia, a przyszłości żadnej nam nie przedstawi. Rzecz w tym jednak, że przy starannym działaniu ze strony wróżki nie powinno być żadnej przeszkody, żeby wróżbę otrzymać – w końcu to jest jej zawód i tym się na co dzień zajmuje. Czyli staranne działanie wystarczy.

Chociażby więc z tego powodu wróżenie nie jest dziełem. Gdyby bowiem chcieć w najprostszych słowach zdefiniować czym jest wróżenie, to większość osób intuicyjnie odpowie, że jest to przepowiadanie przyszłości. Przepowiadanie, czyli udzielanie informacji, a czynność taka nie prowadzi do powstania dzieła.

Wróżby nie zareklamujesz

Wróżba jako dzieło nie przeszłaby również testu rękojmi czyli charakterystycznej dla umów o dzieło możliwości reklamowania prawidłowości wykonania dzieła z uwagi na jego usterki lub wady. Trudno wyobrazić sobie, żeby klient mógł reklamować wróżbę bo się nie spełniła. Esencją wróżby jest to, że dotycząc przyszłości może się ziścić ale nie musi. Z tego też powodu należy się opowiedzieć za przeważającą opinią, że wróżba jest umową świadczenia usług o cechach umowy zlecenia.

Klątwa również nie jest dziełem

Abstrahując od wiary w moce nadprzyrodzone i umiejętność niektórych ludzi władania nimi, niektórzy spośród wróżbitów i wróżek oprócz przewidywania przyszłości oferują wpływanie na nią tj. rzucenie czarów, klątw, ustanawianie magicznej ochrony i innych ogólnie rozumianych działań ze sfery ezoteryki. I w tym przypadku odpowiedź na pytanie czy zawarta umowa na rzucenie klątwy jest umową zlecenia czy o dzieło jest już dużo trudniejsze.

Nie chodzi bowiem tylko o udzielenie informacji ale również o wykonanie konkretnych czynności, które mają przynieść określony i spodziewany przez osobę zamawiającą rezultat. Z punktu widzenia celu zamówienie magicznej bariery ochronnej nie różni się wiele od wstawienia drzwi antywłamaniowych. Problem interpretacyjny wynika jednak z tego, że osoba zamawiająca taką magiczną usługę w momencie jej otrzymania nie ma możliwości zweryfikowania jej skuteczności i w ogóle faktu jej istnienia.

Jest to trochę pod tym względem podobne do leczenie wykonywanego przez lekarza – dopóki nie pojawią się dalsze objawy lub nie zanikną obecne nie wiadomo czy lekarz nas wyleczył czy nie. Również w tym przypadku jesteśmy zainteresowani określonym rezultatem. Mimo to decydujące przy ocenie lekarza będzie to czy korzystając z całej swojej posiadanej wiedzy i doświadczenia dołożył wystarczająco dużo staranności niż to czy osiągnął oczekiwany przez nas rezultat. Nie można odmówić lekarzowi wynagrodzenia tylko i wyłącznie dlatego, że mu się nie udało.

Tak samo będzie w przypadku osób parających się magią. Mimo wielu wątpliwości również takie usługi należałoby traktować jako zlecenie, a nie dzieło.

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Site Footer